Wielki sukces? Tylko na papierze.

Wraz z przyjętą w lutym 2018 r. zmianą unijnego prawa, powszechnie ogłoszono w mediach koniec „nieuzasadnionych geoblokad” w krajach Unii Europejskiej. Wśród największych sukcesów wymieniany jest ich zakaz przy zamawianiu produktów w sklepach internetowych czy wynajmie samochodów jeszcze przed wyjazdem za granicę. Co jednak zmienia się w temacie serwisów streamingowych jak Netflix czy Spotify? Niewiele.

Zmiany w praktyce

Pomimo zapowiadanych od lat ambicji „jednolitego rynku cyfrowego” i ostatecznego zniesienia geoblokad na terenie UE, tegoroczny sukces jest co najwyżej częściowy. Z wchodzącego w życie w listopadzie rozporządzenia wyłączone są m.in. „usługi polegające przede wszystkim na dostępie do treści objętych prawem autorskim”, w których skład wchodzą również usługi streamingowe filmów czy muzyki. Komisja obiecuje przyjrzeć się efektom, jakie przyniosą te zmiany do 2020 roku, kiedy być może zakaz geoblokad zostanie rozszerzony.

W praktyce oznacza to, że geoblokady w serwisach streamingowych jak Netflix będą najprawdopodobniej działały tak samo, jak do tej pory, ograniczając dostępną ofertę w zależności od kraju. Jedyną możliwością ich ominięcia pozostaje więc korzystanie z połączenia VPN lub proxy, co jednak nie zawsze jest łatwe w przypadku potężnych serwisów jak Netflix, które agresywnie blokują wszelkie wykryte połączenia tego typu.

Pierwsze kroki

Czy jednak na pewno nie ma dobrych wieści? Rozporządzenie niesie ze sobą mimo wszystko sporo pozytywnych i godnych uwagi zmian. Zabrania m.in. „oferowania klientom dyskryminacyjnych warunków (w tym cen)” w konkretnych przypadkach, jak dostawa do innego kraju członkowskiego UE, dóbr dostarczanych elektronicznie, czy usług znajdujących się w kraju sprzedawcy (jak hotele, czy bilety na koncerty lub wydarzenia sportowe). Może to ograniczyć niektóre tego typu praktyki, kiedy po zmianie adresu IP na zlokalizowany w innym kraju okazywało się, że oferowane ceny za ten sam bilet czy usługę nieco się różnią. Podobnie zabroniona ma być „nieuzasadniona dyskryminacja klientów ze względu na metodę płatności”, uniemożliwiając wymuszanie innych warunków płatności w zależności od kraju.

Z drugiej strony jednak, rozporządzenie dopuszcza „różnicowanie cen”, pozwalając na „oferowanie różnych warunków różnym grupom klientów” i nie do końca wydaje się jasne, czy nie pozostawia to furtki na kreatywne omijanie przepisu wspomnianego powyżej.

Dobre wieści dla e-handlu

Kolejną godną uwagi ciekawostką jest punkt o „niedyskryminacyjnym dostępie do e-handlu”, który również bardzo zainteresuje wszystkich planujących zakupy w zagranicznych sklepach internetowych. Stwierdza on, że sprzedawca „nie będzie mógł blokować ani ograniczać klientom dostępu do interfejsów internetowych z powodu obywatelstwa lub miejsca zamieszkania”, w innym wypadku (także w przypadku przekierowywania na inną wersję strony), „będzie musiał podać wyjaśnienie”.

Koniec z geoblokowaniem subskrypcji?

Jednak dla osób podróżujących za granicę zapewne interesujące będzie również wcześniejsze rozporządzenie UE, według którego subskrypcje wykupione w kraju zamieszkania nie będą już geoblokowane w innych państwach UE. Przepisy powstały raczej z myślą o tymczasowych wyjazdach – weryfikacja będzie się odbywać przy „zakończeniu i odnowieniu umowy”, co oznacza, że ponowna subskrypcja przy pomocy już zagranicznej karty kredytowej zapewne zostanie odrzucona. Jednak przynajmniej abstrakcyjna sytuacja, w której wykupiona przed wyjazdem subskrypcja staje się w zasadzie bezużyteczna po dotarciu do celu podróży nie powinna już mieć miejsca.

Ciąg dalszy za dwa lata?…

Jak więc widać, wprowadzone zmiany niestety trudno nazwać rewolucją lub rzeczywistym wprowadzeniem w życie „jednolitego rynku cyfrowego” w UE. W wielu przypadkach korzystanie z połączenia VPN pozostaje jedynym pewnym rozwiązaniem, jeśli chce się uzyskać (nawet płatny) dostęp do mediów choćby w sąsiednim kraju. Przynajmniej do 2020, kiedy podobno Komisja ma przyjrzeć się efektom tych regulacji…

Leave a Reply